Ogarnij Się – Koncerty i Festiwale Muzyczne
Sie 2013 08

Kręcone o ósmej rano, bo potem kosmiczny skwar i trzeba leżeć i gnić.

Inspirowane moim dobrym kolegą, który zachwycony opowiadał o swoich doznaniach na Woodstock.

A już dziś o 18:30 nowe Spelunky live na kanale twitch robodem3000!

29 komentarzy

  1. Jarek pisze:

    Jakiego rodzaju muzyki Demie ty słuchasz?

  2. MIKU pisze:

    Demie, oglądam sobie, oglądam a tam nagle „NIE MASZ”, to myślałam że jebne. XD

  3. człowiek mac pisze:

    w sumie koncerty są bez sensu , ale festiwal?( ni nie mówie o woddstocku który z roku na rok jest coraz gorszy (coraz gorsze zespoły) i bardziej zkomercjalicowany. Ale taki na przykłąd kostrzyn… pacisz za bilet 100 zł i masz 3 dni świetnych europejskich zespołów rockowych. A na festiwal niejedzie się słuchać muzyki jak ci idioci stojący 300 metrów od sceny … tak tam jedziesz to płacisz kase żeby nakurwić w pogo/ mash . i coż przyznam że opener czy off festifawl to bezzsęś (płacić 600 zł za słuchanie muzyki ? bo mało kto tam tańczy) polskie fstiwale rockowe kosztują 60 / 100 złtych + bilet w to i wefte 50 – 100 + żarcie ze sobą weź + powiedzmy 100 złotych na NARKOTYKI I ALKOCHOL o boże. jak jest się biednym to za 200 zł masz 5 dni których nie zapomnisz przez cały rok . chyba że nie pomyślisz i nie weźmiesz czapki i okularów to wdedy oślepniesz i dostaniesz udaru..

  4. Papatiszon pisze:

    Co z tymi włosami Demie?

  5. ElGringo pisze:

    Dempski wkurzony bo nie mógł pójść na koncert Depech Mode’a.

  6. ryuk.. pisze:

    Demie, bez okularów nie masz autorytetu. Wyglądasz jak nieogarnięty nikt – czyli jak my.

  7. Ras pisze:

    Dem.. level up :D

  8. TOMI pisze:

    Sam uczęszczam na koncerty i festiwale a wcale nie czuję się obrażony po tym odcinku. Z wielu rzeczy o których dem tu wspomina jest prawdą i się z tym zgadzam. Ale jakoś przeżyć wyśmienity koncert to jest jakaś nieopisana przygoda większa niż sprawienie sobie płyty. Zresztą wielu zespołom zależy bardziej na frekwencji na gigach i kupowaniu beżpośrednio od nich płyt i koszulek niż na sprzedaży płyt w sklepach i internecie gdyż jak dobrze wiadomo artysta dostaje tylko mały procent z pięniedzy jakie słuchać wyda w sklepie na płytę.

  9. Prawdziwy nosorozec pisze:

    E tam, to było spoko.;) Przecież wiadomo, że to nie wszystko na poważnie, albo że Dem dostał udaru mózgu, nie? Śmieszne było.

    I moje zdanie się tu tylko liczy, więc możecie już przestać pierdolić.:]

  10. Quasintus90 pisze:

    Niby mówisz, że festiwale to zło, a sam promujesz jeden na intrze ogarnij się. I co ty na to hipokryto?

  11. Patyk pisze:

    Tak sobie czytam komentarze i powiem wam jedno, chłopaki: artyści w przeważającej większości zarabiają na płytach grosze (bo niemal wszystko zjada wytwórnia), natomiast utrzymują się właśnie z koncertów. Więc jechanie po ludziach, którzy rzekomo krzywdzą wykonawców wybierając się na występy, a nie kupując oryginalnych płytek jest nie tylko szalonym uproszczeniem (które sam Dem – w przeciwieństwie do was – stosował raczej jako żart), ale też po prostu niezbyt trafionym argumentem w dyskusji.

    A tak poza tym to odcinek świetny i swoją drogą bliski memu sercu.

    • Dem pisze:

      Straszny mit, że na koncertach najwięcej zarabiają zespoły. Tylko te mniejsze tak mają. A w tej chwili kupa mniejszych artystów przerzuca się na dystrybucję cyfrową czy nawet sprzedają płyty przez małych pośredników (np. bandcamp). Wtedy większość kabony idzie do nich.
      A wytwórnie i inni niewidzialni mali ludzie też czasem zasługują na parę groszy.

      • Patyk pisze:

        Co do Bandcamp itp. jak najbardziej zgoda. Nieco inaczej ma się sprawa z pozostałymi rodzajami dystrybucji cyfrowej – systemami typu Spotify, Last.fm, czy mniej znanym w Polsce Rhapsody – trzeba naprawdę wielu odtworzeń żeby cokolwiek zarobić, a dla małych, dopiero raczkujących zespołów jest to ciężka sprawa.

        Jeśli natomiast chodzi o „starą stylówę”, czyli wszystkich wykonawców zwyczajowo podpiętych pod duże wydawnictwa (oraz ich wszelakie filie, firmy-siostry itd.) – sytuacja wciąż wygląda tak jak ją opisałem. Powoli zaczyna się to zmieniać, ale na większe tąpnięcie chyba jeszcze chwilę poczekamy.

        I nie jest to przecież jakiś mój wzięty z kosmosu pomysł. Wystarczy wrzucić odpowiednią frazę w Google i można przeczytać szereg aktualnych, godnych zaufania branżowych artykułów z wyjaśniającymi wszystko liczbami (pomijam czysto amatorskie i nie poparte źródłami wypowiedzi na portalach typu Ask.com).

        A co do kwestii pomijanych, „niewidzialnych małych ludzi” – zauważ, że ani razu w swojej wypowiedzi nie oceniałem obecnego stanu rzeczy. Opisałem tylko jak wygląda, nie stwierdzając, że „tak jest be”. Bo choć oczywiście cieszą mnie zmiany niesione przed Bandcamp i resztę, to sprawa wytwórni zgarniających dużą mamonę wcale mnie nie oburza. Tak jest przecież od co najmniej kilkudziesięciu lat i chyba wszyscy zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić.

  12. Dynia pisze:

    Akurat na OFFa bym chętnie pojechał, Smashing Pumpkins będą grali 1 raz w Polsce. Tyle, że mnie nie stać. Nie żałuję na szczęście tak bardzo, bo to w końcu festiwal, a nie oficjalny koncert zespołu, zagrają 3-4 piosenki i zejdą. Poza tym Billy już nie w formie, szkoda, że nie grali u nas jak zespół był w starym, dobrym składzie.. Ale mimo wszystko moja ulubiona kapela, więc chętnie zobaczyłbym na żywo ;)

  13. opos pisze:

    Beka z komentarzy na youtube, polecam.

    np.
    „Nie wiem czy nagrałeś ten film dla beki czy na poważne, ale mnie mocno wkurwiłeś, bo widać, że huja się znasz … koncerty i festiwale to jest zajebista sprawa … nic tak nie cieszy jak usłyszeć swój ulubiony kawałek w real’u. Byłem już na dużej ilości koncertach i festiwalach i wiem co mówie … dostanie autografu od zespołu to jest rzecz bezcenna i nie gadaj że się nie da bo sam mam dużo autografów ”

    XD

  14. Nefrat pisze:

    Jak pięknie zrealizowany odcinek! I śmieszny naprawdę.
    Aż w ogóle nie przeszkadza to, że Dem zdaje się dość poważnie mówić rzeczy, z którymi się nie zgadzam.

  15. Exis pisze:

    A ja tam dostałem całuski (autografy) od członków zespołu (Hunter) w płytkę kupioną na koncercie(w Gdyńskim „Uchu”), i co powiesz, Demie? :) Jakby nie było, fajny odcinek.

  16. Pawele pisze:

    Panie Wojtku, ale pan pierdoli. Niektórzy lubią pójść w pogo (być gniecionymi w ścisku), ruszyć dupę z domu. Jak można porównywać koncert z słuchaniem płyty? Koncert masz tu i teraz, to co zagrają, jak to zagrają jest nieprzewidywalne do ostatniego momentu. Chociażby koncert Kabanosa, kiedy Zenek zeskoczył ze sceny i niesiony przez ludzi na rękach dalej śpiewał. Fajne pijesz piwa, skoro kupisz 3 butelkowe w cenie 5 złotych.

    • PanWojtek pisze:

      Pierdolę bo taki ze mnie jebaka (ale suchar wyszedł, ha… ha… ha…). Lubią iść w pogo, niech idą, nie bronię.
      Z płyty mam lepszą jakość i słucham nieograniczoną ilość razy. Nie sprecyzowałem – jeżeli koncert to tylko w salach, na obiektach z dobrym nagłośnieniem, a nie na festiwalach pt. zganiamy gawiedź, będzie zbyt pijana by rozróżnić dobre nagłośnienie od złego (byle głośno, byle żeby coś dolatywało do końca widowni). Nie mówię, że same koncerty są złe ale festiwale śmierdzą okrutnie wyrywaniem kasy. I na festiwalu się nie opłaca brać karnetu jednodniowego tudzież na jeden koncert bo jakość będzie gówniana jak każde inne wystąpienie na tej samej scenie, po prostu ilość a nie jakość. Chociaż w sumie jeżeli zespół wraz z oprawą spełnią oczekiwania fanów, nie mówię nic. A piwo… Jeżeli mam czteropak piwa za 7,99zł to niewiele się pomyliłem. I jakość będzie taka sama jak rozwodnione lane na festiwalach.
      I wiedziałem o ASie w rękawie każdego – ruszyć dupę z domu, owszem ale nie za kilka stówek, które można przeznaczyć na coś trwalszego lub choćby nawet na koncerty ale kameralne, jednozespołowe a nie masowy skok na kasę.

      • Pawele pisze:

        Muszę przyznać, że po części się z Tobą zgadzam. Lubię gdy ktoś potrafi dobrze wytłumaczyć swoje podejście. Ja osobiście wolę koncerty, bo ta chwila jest ulotna i tworzy świetne wspomnienia. Muzyka na żywo zawsze bardziej mnie rajcuje.

  17. Imprezobus pisze:

    Krotko mowiac, beka wchuj.

    Natomiast powaznie mowiac, bo widze ach jakze zgodne komentarze:
    Sensem istnienia festiwali jest spotkanie sie z ludzmi ktorzy na kilka dni odrzucaja konwenanse i zasady ograniczajace ich w codziennym zyciu. Z jednej strony smutne jest codzienne ograniczanie sie, z drugiej strony wysmienicie jest pojechac gdzies, gdzie wszyscy maja owe konwenanse w dupie.

  18. PanWasyl pisze:

    Świetny odcinek, szczególnie „udarmuzgu”.

  19. PanWojtek pisze:

    To jest tak prawdziwe. Na festiwale jeżdżą – fani od zawsze i najwięksi, a żadnej legalnej płyty w domu, ani nawet legalnej publikacji elektronicznej.
    Ale to wspomnienia, przygoda – bycie w ścisku i wydawanie przez 3 dni kasy, którą można wydać normalnie nawet w 10 dni. Dziękuję, kupię sobie 3 butelkowe piwa w cenie jednego festiwalowego, usiądę, włożę CD do wieży i wsłucham się w tekst, wyłapię sens, a nie będę słuchał darcia mordy gościa za mną. Nie jeżdżę bo szkoda mi kasy. Karnet, dojazd i życie na takim festiwalu kosztuje w okolicach 10 dobrych płyt muzycznych (przedział 25-50zł)więc wolę sobie je kupić i mam słuchania w kółko. Zaproszę przyjaciół, zrobię jedzenia i będziemy też wspominać to jako miłe spotkanie. Bez hałasu, deptania po stopach i śmieci latających w kółko.

    • Exis pisze:

      Jeśli poważnie podchodzimy do sprawy, wg mnie to zależy od zespołu(podam przykłady z Gdańsk Dźwiga Muzę Festiwal, na którym jakieś 2tyg temu byłem) – są zespoły na które nie warto jeżdzić – odwalają tylko aby grać i wziaść kasę, nawet nie męczą się z nagłośnieniem – wtedy owszem lipa(np. Strachy Na Lachy), ale są i tacy którzy do koncertów podchodzą specjalnie – przykład: Lao Che. Oni brzmią niemal zupełnie inaczej, pełniej, głębiej na koncertach niż na płytach studyjnych. W dodatku, mają na koncertach lekko inne aranżacje swoich utworów niż na cdkach ;D Poza tym, małe, biletowane imprezy w klubach, z porządnym nagłośnieniem i przygotowaniem >>> festiwale na wolnym powietrzu.

      • PanWojtek pisze:

        I o to mi chodziło -> duże festiwale to ilość a nie jakość. Więc za tę samą cenę mam płyty i to lepszą jakość oraz słucham ile chcę.

  20. MArek Michau pisze:

    Wyglądasz bardo 3d Demie. Aż za bardzo. Troche straszne.

  21. smok pisze:

    „jak ci zajebie” no genialny odcinek. cały czas miałem smiechawę… Dem w formie!

  22. Kulmegil pisze:

    Przyjdź! Specjalnie dla Ciebie wypalę na CD i skasuje z torterentów abyś mógł mi połamać :)

  23. Mtik pisze:

    Jeszcze jest Aineken Open’er, ale tam to już po dwukroć hipsteriada jak na wymienionych tych festiwalach.
    A, w ogóle to jak w końcu czynić – wypierdalać pieniądze by wypierdalać czy nie wypierdalać pieniędzy bo gówno?

Napisz komentarz