Sie 2014 20

Strażnicy Galaktyki to chyba najlepszy film Marvela, jaki widziałem. Przez to, że tak się upodabnia do filmu animowanego (humor, uproszczone postacie, piosenki i lekcja o tym, jaka przyjaźń jest super) nie jest aż tak obciążony paskudną, sztuczną powagą i zawsze nieudaną próbą tworzenia bogatych wewnętrznie postaci.

Marvel's Guardians Of The Galaxy...Milano..Ph: Film Frame..?Marvel 2014

„Strażnicy” bardziej trafiają dzięki temu do dzieciaków – które się w końcu nie będą nudziły podczas gadanin w jakichś biurach – i dorosłych, którzy mają dzieciaka w sercu. Dla tych drugich przygotowano parę miłych smaczków. Przykładem niech będą kosmici w filmie, których zdecydowaną większość stanowią ludzie w makijażach i śmiesznych strojach, jak w starych, telewizyjnych sci-fi.

Niestety nowa maszynka do pieniędzy Marvela nie jest w stanie ukryć swojego wysokobudżetowego Hollywoodzkiego rodowodu. Takie produkcje są pisane wyłącznie pod sukces. Czasem zastanawiam się, czy ci zatrudnieni reżyserzy mają tam cokolwiek do gadania, czy są po prostu kolejnymi zatrudnionymi nazwiskami. Typowych zagrywek jest tu sporo – „Strażnicy” mają zmiany nastroju dyktowane bardziej muzyką, niż wydarzeniami, a bardzo bezpieczny DreamWorksowy humor bawi tylko od czasu do czasu. Do tego życie wszystkich postaci jest chronione znakiem handlowym, więc wszystkie sceny akcji mają nam tylko wmawiać, że coś się dzieje przez cały ten nadmiar szast-prastu na ekranie, ale są kompletnie pozbawione wrażeń. Nawet jeśli pojawia się jakieś zagrożenie, to my – widzowie – dostajemy za mało informacji wizualnie, więc postacie muszą nam tłumaczyć, dlaczego jest groźnie i ile czasu jaka rasa wytrzyma bez kombinezonu w przestrzeni kosmicznej.

Większość radochy z filmu wynika po prostu z tego, że wrzucono w niego kupę kasy. Zawalić wszystko efektami specjalnymi, kupić licencję na dziesięć znanych piosenek, nabyć trochę nazwisk na plakat i bam – masz sukces. Bo czym innym, niż chwytem marketingowym jest zatrudnienie Vina Diesela tylko po to, by nagrał parę razy tą samą kwestię na różne sposoby?

Nie żeby to nie zadziałało. Guardians to mimo wszystko dość solidna rozrywka, a postacie są sympatyczne i zostały mi w głowie, nie licząc może tej głównej dziewczyny (bo zawsze mnie krew zalewa na te wszystkie wycięte z kartonu kung-fu kobiety). Ale jeśli szukacie wysokobudżetowej, komiksowej rozrywki to lepiej chyba nie można trafić – żaden wcześniejszy film Marvela nie był bardziej rozrywkowy.

2 komentarze

  1. julas napisał(a):

    „wycięte z kartonu kung-fu kobiety” – zaintrygowałeś mnie ;)
    Czy mógłbyś rozwinąć wątek, ew. podać jakieś inne przykłady?

  2. wojtimar napisał(a):

    No i git.

Napisz komentarz