Sty 2013 08

Strasznie nie lubiłem szkoły aktorskiej i bardzo się uradowałem, kiedy się skończyła. Ludzie bez pasji, czy chęci tworzenia. Po co przyszli? Większość nie wie. Reszta chce po prostu robić to, co wszyscy wcześniej, powtarzać ten sam szajs, tylko w nim występować. A w szkole uczą nas robić tak, jak trzeba. Dobrze jest wtedy, kiedy zagrasz jeden z kilku kabaretowych stereotypów. Ci, którzy nie uczą standardowej bylejakości uczą za pomocą pierdół „czuj to” i „chcę poczuć w tobie prawdę”, „chcę widzieć w tobie sprawę”. Tak naprawdę nikt nie wie, o czym mówią. I wszyscy uczą tego syfu tak, jakby aktor był czymś więcej niż gościem udającym hydraulika lub prostytutkę za pieniądze. Uczą aktorów poczucia własnej wartości i duchowego zrozumienia siebie. Chcesz się nauczyć techniki? Zapomnij. Zwykła technika aktorska to na zajęciach małe ziarenka ryżu, które się zbiera na polu pszenicy, bo jakimś chińczykom wypadły z kieszeni.
[ KLIK -> CZYTAJ DALEJ! ]

Strona 4 z 41234